Dziś post będzie smutny oraz krótki.
Dziś 17.04.2014 pożegnałam jednego ze swoich przyjaciół " Lakiego ".
Laki - chomik dżungarski był ze mną przez 3 lata był agresywny , nieufny, nigdy nie dał się pogłaskać , nigdy nie pozwolił brać siebie na ręce .
Mimo to kochałam go - był cząstką mojego życia , kiedy odszedł , odeszła razem z nim cząstka mnie.
Nie był to do końca dla mnie szok od dawna niestety byłam na to przygotowana.
Tak gdzieś w wieku 2 lat zaczął chorować grzybica , później ropień na oku , na brzuchu , nowotwór...
Mimo to codziennie chodziłam z nim do weterynarza . Wyleczyliśmy grzybice , ropień na brzuchu i oku. A nowotwór pozostał. I pewnie sobie myślicie " Jak mogła doprowadzić do takiego stanu?! " .
Ale nie wiadomo dlaczego chorował ściółkę miał wymienianą regularnie , był w ciepłym miejscu , dbaliśmy o niego , karmiliśmy , kupowaliśmy prezenty na święta . Ale te święta będą odbywać się bez niego .
Z wielkim bólem go pożegnaliśmy ja,moja mama , moja siostra , mój brat.
Ale teraz nie musi już cierpieć i już na pewno zjada kolejne kilogramy karmy za tęczowym mostem.
Laki zawsze pozostanie w moim sercu [*]
Przepraszam , że dodaje jedno ,niewyraźne zdjęcie ale nie jestem na swoim komputerze i na cały dysk znalazłam tylko to .
Przepraszam , za tak smutny post ale nie potrafiłam go ominąć.
Doodpisania w następnym poście pa.







.jpg)





